Strefy mitu

wstęp

W dziale palmy wspomniałem o książce „Palms Won't Grow Here and Other Myths: Warm-Climate Plants for Cooler Areas”. Obiecałem wtedy również, że do tej książki wrócę. Niniejszym chciałbym wypełnić tę obietnicę. Publikacja została napisana przez dr Davida Franco, który będąc pracownikiem Uniwersytetu w Ohio eksperymentował z uprawą roślin ciepłolubnych w tzw. strefie 6 mrozoodporności. Czym są owe strefy? Najogólniej rzecz biorąc, są to obszary sklasyfikowane i wydzielone w oparciu o kryterium średnich temperatur minimalnych z okresu kilkudziesięciu lat. Podział został wprowadzony przez Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych, w celu zwiększenia zysków z upraw, poprzez optymalny dobór roślin użytkowych do danego obszaru. Bazując na tym samym podziale, autor „Palms Won't Grow Here and Other Myths: Warm-Climate Plants for Cooler Areas”, sprawdzał możliwość uprawy ciepłolubnych roślin ozdobnych, w tym palm, na obszarze stanu Ohio, który jak już wspomniałem został zaliczony do 6 strefy.

Mając za podstawę opisany wyżej sposób podziału na strefy, stosowne mapy zostały również opracowane dla Europy, w tym oczywiście dla Polski również. Choć tego rodzaju informacje niewątpliwie są przydatne to, jak zaraz pokażemy, w żadnym wypadku nie powinno się na ich podstawie orzekać o możliwości uprawy u nas, w Polsce, roślin opisanych przez dr Davida Franko. W niewłaściwym wykorzystaniu map z naniesionymi strefami mrozoodporności przodują oczywiście utopalmiści, którzy chętnie prezentują je na forach. W ich mniemaniu ma to wspierać i czynić wiarygodnymi ich poglądy o możliwości uprawy palm bez ich ogrzewania. Same strefy stały się swoistym fetyszem o czym świadczy niejedna sygnatura w forumowej stopce. Nadmieniłem już wcześniej, że książka „Palms Won't Grow Here and Other Myths: Warm-Climate Plants for Cooler Areas” jest swoistą „Biblią palmiarza”. Jeśli przyjrzeć się tej analogii bliżej to okazuje się, że jest ona znacznie bardziej trafna niż to na pierwszy rzut oka widać. W przypadku Biblii mamy kreacjonistów, którzy za jedyną możliwą interpretację biblijnej Księgi Rodzaju uważają interpretację dosłowną, ignorując przy tym wszelkie dane naukowe odnośnie wieku Wszechświata czy procesu ewolucji. W przypadku „Palms Won't Grow Here and Other Myths: Warm-Climate Plants for Cooler Areas” mamy utopalmistów, którzy poza średnimi temperaturami minimalnymi ignorują wszelkie inne czynniki wpływające na wzrost i kondycję roślin. Stał się zatem dr David Franco, wbrew swoim intencjom, kimś w rodzaju proroka dla wyznawców utopalmizmu. A skoro objawienie zawiera informacje, że taka czy inna roślina może w strefie 6 w Stanach Zjednoczonych rosnąć to oznacza, że musi rosnąć również w Polsce, skoro większa cześć naszego kraju została do strefy 6 zaliczona. Słowa proroka są dla utopalmistów orzeczeniem dogmatycznym, które należy przyjąć na wiarę bez najmniejszych prób weryfikacji. Postulowana przez mnie analogia jest o tyle pełniejsza, że zarówno kreacjoniści jak i utopalmiści racji nie mają.

W tym momencie mógłby ktoś spytać o rzetelność badań przeprowadzonych i opisanych przez Davida Franco. Naukowcy, poza oczywiście nielicznymi hochsztaplerami, są ludzmi sumiennymi a wynikom ich badań można ufać. Jak więc rozwikłać tę zagadkę? W tym momencie każdemu, kto ma domu globus, proponuję aby wziął go do ręki i sprawdził na jakiej szerokości geograficznej leży stan Ohio. Dla kogoś, kto nie zrobił tego wcześniej niemałym zaskoczeniem może być fakt, że jest to, mniej więcej, szerokość geograficzna na jakiej leży… Sycylia. Mam nadzieję, że w tym momencie włączyło Ci się czytelniku światełko ostrzegawcze. Pójdźmy zatem tym tropem. Jest rzeczą zupełnie oczywistą, że w miarę posuwania się ku równikowi jest cieplej i wie o tym każdy. Natomiast na pytanie dlaczego się tak jest, choć zagadnienie jest dość trywialne, zaskakująco mało osób potrafi udzielić poprawnej odpowiedzi, nie mówiąc już o pełnym wyjaśnieniu. Ponieważ zrozumienie tego jest konieczne, aby uświadomić sobie różnice pomiędzy strefą 6 w Stanach Zjednoczonych a strefą 6 w Polsce, pokusimy się aby takie wyjaśnienie tutaj przedstawić.

Niniejszy artykuł stanowi integralną cześć serwisu palmywpolsce.pl.

palmy w Polsce

teoria

Ziemia jak wiadomo jest kulą. Precyzyjniej rzecz ujmując, wskutek ruch obrotowego, jest nieco spłaszczona na biegunach lecz w dalszych rozważaniach można to spokojnie pominąć. Kulisty kształt sprawia, że oświetlenie Ziemi przez Słońce nie jest równomierne. Na równiku jest znacznie większe niż na biegunach, czego wymiernym efektem są różnice temperatur na tych dwóch obszarach. Problem ilościowego przedstawienia tej różnicy odłóżmy na potem a zacznijmy, na początek, od przyczyny występowania pór roku. Jak wiemy Ziemia wykonuje ruch obiegowy wokół Słońca, a wykonanie pełnego obiegu zajmuje 1 rok. Co jest jednak istotne, oś obrotu Ziemi nie jest prostopadła do płaszczyzny ekliptyki (jak np. oś obrotu Wenus) lecz nachylona pod kątem 66.5 stopni. Właśnie to nachylenie powoduje, że oświetlenie danego obszaru zmienia się w cyklu rocznym. Możemy oczywiście boczyć się na zimę, której bardzo nie lubimy, ale bez niej nie mielibyśmy lata. Jest to typowa transakcja wiązana. Gdyby oś obrotu Ziemi nie była odchylona od pionu to w Polsce, przez cały rok, mielibyśmy za oknami pogodę będącą czymś pośrednim pomiędzy drugą połową marca a drugą połową września.

Naszą myślową wędrówkę zacznijmy od dnia przesilenia zimowego, który wypada na 21 lub 22 grudnia. W tym dniu Słońca góruje w zenicie nad Zwrotnikiem Koziorożca, oświetlając półkulę południową. To oznacza, że u nas panuje zima i mamy najkrótszy dzień w roku. W kolejnym charakterystycznym punkcie swojej wędrówki Ziemia znajdzie się 21 marca. Słońce góruje w zenicie nad równikiem. Ponieważ dzień i noc trwają po 12 godzin, moment ten nazywamy równonocą wiosenną. Nasza planeta obiega Słońca dalej i tym sposobem, w dniu 21 czerwca, mamy przesilenie letnie, kiedy to nasza gwiazda góruje w zenicie nad Zwrotnikiem Raka. Mamy wtedy najdłuższy dzień w roku i początek lata. Niestety oznacza to również, że dzień robi się znowu coraz krótszy. Docieramy do kolejnego punktu naszej wędrówki czyli do dnia równonocy jesiennej, który przypada na 22 lub 23 września. Słońce znów góruje w zenicie nad równikiem a i dzień, i noc mają 12 godzin. Od tego momentu gwiazda dzienna znów zaczyna oświetlać bardziej półkulę południową a Ziemia zdąża ku przesileniu zimowemu zamykając tym samym roczny cykl.

Poniższa ilustracja pokazuje opisaną wędrówkę Ziemi. Skrajna prawa pozycja odpowiada przesileniu zimowemu, nastepnie zgodnie z kierunkiem pokazywanym przez strzałkę mamy równonoc wiosenną, przesilenie letnie oraz równonoc jesienną.

ruch obiegowy ziemi

Roczna wędrówka Ziemi wokół Słońca, ilustracja dostępna na zasadzie public domain, źródło Wikimedia Commons

Ponższe ilustracje pokazują jak wygląda oświetlenie Ziemi przez Słońce w czasie przesileń oraz równonocy.

przesilenie zimowe

Oświetlenie Ziemi w czasie przesilenia zimowego, ilustracja dostępna na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic

równonoc

Oświetlenie Ziemi w czasie równonocy, ilustracja dostępna na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic

przesilenie letnie

Oświetlenie Ziemi w czasie przesilenia letniego, ilustracja dostępna na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic

Teraz opiszemy charakterystyczne punkty naszej wędrówki za pomocą matematyki. Dla strefy umiarkowanej, w której leży i Polska, i Ohio, wysokość górowania Słońca nad horyzontem (czyli kąt padania promieni słonecznych) obliczamy z wzorów:

równonoc wiosenna i jesienna90° − φ
przesilenie letnie90° − (φ - 23.5°)
przesilenie zimowe90° − (φ + 23.5°)

gdzie φ jest szerokością geograficzną.

Obliczmy zatem wysokość górowania Słońca nad horyzontem dla Polski oraz dla Ohio. Nasz kraj od południa na północ rozciąga się od 49°00' N do 54°50' N szerokości geograficznej. Interesujący nas stan w USA od 38°27' N do 41°58' N. Jako punkt reprezentujący Polskę przyjmijmy zatem 52° N, jako punkt reprezentujący Ohio 40° N. Nasza tabela będzie wyglądała teraz następująco:

PolskaOhio
równonoc wiosenna i jesienna38°50°
przesilenie letnie61.5°73.5
przesilenie zimowe14.5°26.5°

Powyższa tabelka pokazuje wyraźnie jak istotny jest kąt padania promieni słonecznych. Im bardziej jest prostopadły, tym jest cieplej. Dlatego właśnie strefa tropikalna, czyli obszar pomiędzy zwrotnikami, jest tak gorąca. Słońce operuje tam nieomal pionowo przez cały rok. Precyzyjniej rzecz ujmując, nasłonecznienie danego obszaru zależy od sinusa kąta górowania Słońca. Zważywszy na przedstawione w powyższej tabeli dane, stan Ohio będzie w każdym przypadku charakteryzował się większym nasłonecznieniem.

Spróbujmy teraz przedstawić ilościowo różnicę w ilości promieniowania słonecznego docierającego do różnych obszarów na Ziemi. W tym celu posłużymy się poniższym rysunkiem:

przesilenie letnie

Oświetlenie Ziemi w czasie przesilenia letniego

Ilustracja przedstawia przekrój Ziemi w czasie przesilenia letniego. Na czerwono zaznaczona została Polska, na zielono stan Ohio. Różowym kolorem wyróżniony został Zwrotnik Raka, równoleżniki na czarno a promienie rozchodzące się od środka na niebiesko. Jeśli teraz przyjrzymy się rysunkowi to zauważymy, że całość padającego na Ziemię promieniowania zawiera się w odcinku o długości 2·r, natomiast promieniowanie to rozkłada się na odcinek o długości połowy obwodu Ziemi czyli π·r. Gdzie r oznacza oczywiście promień Ziemi. Podzielmy teraz myślowo Ziemię na „plastry”, wzdłuż równoleżników, co 10°, tak jak na rysunku. Odległość pomiędzy kolejny równoleżnikami jest stała i wynosi 2·π·r·10°/360° Jest to długość, na którą rozkłada się promieniowanie. Możemy następnie zauważyć, że promieniowanie docierające do konkretnych plasterków zawiera się w odcinkach o długości A/2·r, B/2·r i tak dalej aż do G/2·r. Na tym rysunku wyraźnie widać, że kolejne odcinki stają się coraz krótsze. Gdybyśmy teraz dokonali odpowiednich obliczeń otrzymalibyśmy maksymalne, chwilowe, nasłonecznienie występujące podczas lokalnego popołudnia na interesujących nas szerokościach geograficznych. Ilustracja ta pokazuje, że miarę posuwania się ku biegunom coraz mniejesza ilość promieniowania rozkłada się na taki sam obszar. Właśnie to powoduje różnice temperatur występujące na różnych szerokościach geograficznych. Zatem stan Ohio siłą rzeczy jest bardziej nasłoneczniony niż Polska, co powinno skutkować wyższymi temperaturami występującymi na jego obszarze. Jak wsześniej zaznaczyłem na rysunku pokazany jest przekrój Ziemi czyli sytuację rozpatrywaliśmy na płaszczyźnie. Uwzględnijmy teraz, że Ziemia jest kulą. Proszę spojrzeć na poniższy rysunek:

model ziemi

Model Ziemi

Analogicznie, jak w wyżej rozpatrywanej sytuacji, musimy opisać matematycznie obszar, na który rozkłada się promieniowanie oraz obszar, w którym padające promieniowanie się zawiera. W przypadku całej Ziemi promieniowanie rozkłada się na całą jej powierzchnię a zawiera w kole o promieniu równym jej promieniowi. Wyrażając to za pomocą matematyki mamy odpowiednio 4·π·r² oraz π·r². Jeśli chcemy obliczyć analogiczne wartości dla konkretnego „plastra” to najwygodniej będzie to zrobić dla okresu równonocy. Promieniowanie docierające do konkretnego „plastra” zawiera się w obszarze, który można przybliżyć na pomocą trapezu (co na rysunku zostało zaznaczone na niebiesko). Bazując na naszym modelu Ziemi i zauważając kilka prostych zależności, można wyprowadzić wzór na pole tego trapezu, który przyjmuje postać:

Sz = r2 · (cos φ2 + cos φ1) · (sin φ2 - sin φ1)

Teraz musimy obliczyć pole, na które to promieniowanie się rozkłada. Najwygodniej będzie je obliczyć jako różnicę dwóch czasz. Po odpowiednich podstawieniach i przekształceniach gotowy wzór na pole powierzchni „plastra” ma postać:

Sr = 2·π·r2 · (sin φ2 - sin φ1)

Mając już oba pola możemy obliczyć nie tylko ilość promieniowania docierającego do interesującego nas obszaru, ale korzystając z, bardzo uproszczonego, modelu matematycznego klimatu można pokusić się nawet o obliczenie temperatury. Stosowny, bazujący na prawie Stefana-Boltzmana, wzór wygląda jak poniżej:

(Sz / Sr) · (1 + e) · (1 - a) · F = s · T4

gdzie poszczególne symbole oznaczają:

e - średni efekt cieplarniany Ziemi
a - średnie albedo Ziemi
F - stała słoneczna
s - stała Stefana-Boltzmana
T - temperatura w Kelvinach

Wartości tych współczynników są następujące:

e = 0.815
a = 0.37
F = 1368 W/m2
s = 5.67-8 W/(m2·K4)

Polska rozciąga się od 49°00' N do 54°50' N, stan Ohio od 38°27' N do 41°58' N. W obliczeniach przyjęte zostały następujące wartości:

φ1φ2
Polska50° N54° N
Ohio39° N41° N

Potrzebny jest nam jeszcze średni promień Ziemi:

rśr. = 6371 km

Mając gotowy aparat matematyczny oraz wartości do podstawienia możemy wreszcie dokonać obliczeń. Nasz model przewiduje w czasie równonocy poniższe temperatury:

Polska-1.88 °C
Ohio13.38 °C

Wartości realne pochodzące z serwisu ogimet są następujące:

Polska7.62 °C
Ohio11.53 °C

Dane w powyższej tabeli zostały obliczone jako średnia temperatura dla równonocy wiosennej i jesiennej za lata 2005-2010. Uwzględnione miasta dla Polski to Poznań i Kraków, dla Ohio to Dayton i Acron. Zgodność dla Ohio jest bardzo dobra. Jest wręcz zadziwiająco dobra, biorąc pod uwagę ogromne uproszczenia w przyjętym modelu matematycznym. W przypadku Polski rozbieżność sięga ponad 9 °C. Zanim jednak zbyt pochopnie zdecydujemy się na wyrzucenie naszych obliczeń do kosza, zastanówmy się nad przyczyną takiego stanu rzeczy. Rachunki uwzględniają jedynie absorpcję i emisję promieniowania przez naszą planetę. W ogóle nie bierzemy pod uwagę, bardzo istotnych, procesów transportu ciepła zachodzących w hydrosferze i atmosferze. O ile w przypadku stanu Ohio opisywane procesy nie odgrywają istotej roli to zupełnie inaczej jest w przypadku Polski. Nasz kraj, podobnie jak cała Europa, korzysta z dobroczynnego wpływu Prądu Zatokowego. Niesie on ogromne ilości wody, ogrzanej gorącem strefy tropikalnej. Największymi jego beneficjetnami są Norwedzy, którzy mogą cieszyć się temperaturą aż o około 22 °C wyższą niżby to wynikało z szerokości geograficznej, na której leży Norwegia. Spróbujmy oszacować ile my korzystamy na Prądzie Zatokowym. Musimy w tym celu znaleźć miasto wolne od jego wpływu. Dobrym kandydatem wydaje się być kanadyjskie Edmonton. Miasto to leży na podobnej szerokości geograficznej co Poznań. Średnia temperatura w okresie równonocy wiosennej i jesiennej za lata 2005-2010 wynosi 1.17 °C. Jak można było przypuszczać wartość ta jest w zupełnie zadowalającym stopniu zgodna z wartością obliczoną na podstawie modelu. Wpływ Prądu Zatokowego obliczymy jako różnicę pomiędzy temperaturą dla Polski (czyli 7.62 °C) a temperaturą dla Edmonton (czyli 1.17 °C). Wyliczyliśmy tym sposobem, czysto empirycznie, że Prąd Zatokowy ociepla nasz kraj o około 6.45 °C. Uwzględnimy teraz ten bonus w obliczeniach dla Polski. Pełne i finalne zestawienie temperatur dla naszych rozważań zawiera poniższa tabela:

model matematycznywartości realnemodel matematyczny + PZ dla Polski
Polska-1.88 °C7.62 °C4.57 °C
Ohio13.38 °C11.53 °C13.38 °C

Jak widać nasz model matematyczny, choć dość prosty rachunkowo, pokazał nam, że stan Ohio powinien być rejonem zdecydowanie cieplejszym niż Polska. Z zupełnie niezłą zgodnością udało się ilościowo pokazać różnicę temperatur w czasie równonocy. Pokazaliśmy również jak bardzo korzystamy na Prądzie Zatokowym, bez którego moglibyśmy, praktycznie każdej zimy, zobaczyć na termometrze mniej niż trzydzieści kresek poniżej zera.

empiria

Dzięki rozważaniom teoretycznym wiemy już jakie są konsekwencje położenia na niższej szerokości geograficznej. Pora sięgnąć teraz po dane o rzeczywistych temperaturach panujących w interesujących nas rejonach świata. Wszystkie dane pochodzą z serwisu ogimet. Wybrane miasta w stanie Ohio to Datyon i Akron, w Polsce to Szczecin, Poznań, Wrocław i Kraków. Dodatkowo na wykresach zostało uwzględnione miasto kontrolne znajdujące się w północnych Włoszech czyli Triest. Ponieważ w książce dr Franco podana była również informacja o ogrodniku z Wisconsin, który miał uprawiać palmę z gatunku rhapidophyllum hystrix, to na części wykresów wziąłem to pod uwagę i zamieściłem dane dla pobliskiego Milwaukee.

Poniższe wykresy pokazują średnie temperatury w latach od 2008 do 2010.

temperatury średnie, 2008

Temperatury średnie, 2008 r.

temperatury średnie, 2009

Temperatury średnie, 2009 r.

temperatury średnie, 2010

Temperatury średnie, 2010 r.

temperatury średnie, 2008-2010

Temperatury średnie, lata 2008 - 2010

Na ostatnim wykresie temperatury zostały uśrednione. Z tego też wykresu najłatwiej wyciągnąć wnioski. Jak widać sezon wegetacyjny w stanie Ohio startuje prawie o dekadę wcześniej niż w Polsce. Zgodnie z oczekiwaniami teoretycznymi temperatury rosną szybciej niż w Polsce i osiągają niedstępne dla nas wartości. Co prawda są niższe niż w Trieście jednak znacząco wyższe niż w Polsce. Nieubłagany jest również wniosek, że gdyby nie wspomniany już Prąd Zatokowy nasze zimy byłyby znacznie sroższe.

Przyjrzyjmy się teraz temperaturom maksymalnym i minimalnym

temperatury maksymalne, 2008

Temperatury maksymalne, 2008 r.

temperatury maksymalne, 2009

Temperatury maksymalne, 2009 r.

temperatury maksymalne, 2010

Temperatury maksymalne, 2010 r.

temperatury maksymalne, 2008-2010

Temperatury maksymalne, lata 2008-2010

temperatury minimalne, 2008

Temperatury minimalne, 2008 r.

temperatury minimalne, 2009

Temperatury minimalne, 2009 r.

temperatury minimalne, 2010

Temperatury minimalne, 2010 r.

temperatury minimalne, 2008-2010

Temperatury minimalne, lata 2008 - 2010

Wnioski są podobne jak w przypadku temperatur średnich. W okresie od marca do listopada w stanie Ohio można liczyć na znacząco korzystniejsze temperatury niż w Polsce.

Ponieważ kluczowym dla przeżycia roślin ciepłolubnych są miesiące zimowe od grudnia do lutego to zobaczmy jak kształtują się temperatury w tym właśnie okresie.

temperatury średnie, grudzień-luty, 2008-2010

Temperatury średnie w okresie od grudnia do lutego, w latach od 2008 do 2010

temperatury maksymalne, grudzień-luty, 2008-2010

Temperatury maksymalne w okresie od grudnia do lutego, w latach od 2008 do 2010

temperatury minimalne, grudzień-luty, 2008-2010

Temperatury minimalne w okresie od grudnia do lutego, w latach od 2008 do 2010

Z rocznego zestawienia temperatur (wykres: temperatury średnie, lata 2008 - 2010) wynika, że polski grudzień jest podobny do grudnia w Ohio, polski styczeń jest cieplejszy, podobnie jak dwie pierwsze dekady lutego. Natomiast rzut oka na szczegółowe temperatury w miesiącach od grudnia do lutego ujawniaja różnice w klimatach na porównywanych obszarach. Uwagę zwraca przede wszystkim większa amplituda temperatur w stanie Ohio co jest szczególnie widoczne w grudniu i w lutym. Wydaje się ona być nieubłaganą konsekwencją położenia stanu w USA na niższej szerokości geograficznej. Nawet w tych miesiącach dociera tam więcej promieniowania słonecznego czego namacalnym skutkiem są obserwowane większe maksima. Należy także zauważyć, że temperatury średnie i minimalne są na granicy przeżywalności najbardziej odpornych gatunków palm. Choć w Ohio średnia temperatura jest niższa to sytuację zdają się ratować, wspomniane już, większe amplitudy. W czasie trwania tych krótkich okresów ocieplenia rośliny zyskują jakże cenną „chwilkę odpoczynku” od mrozów na co u nas, w Polsce, niestety liczyć nie można.

Zanim sformułujemy końcowe wnioski spójrzmy na jeszcze jeden wykres. Przedstawia on stosunek temperatur Ohio do temperatur w Polsce w miesiącach od marca do listopada. Relacja ta jest miarą ile razy klimat w tym stanie jest cieplejszy od klimatu w Polsce.

realcja średniej temperatury

Relacja średniej temperatury dla Dayton i Akron do średniej temperatury dla Szczecina, Poznania, Wrocławia i Krakowa w latach 2008 - 2010

Dopiero ten wykres uwidacznia miażdżącę wręcz przewagę terenu, na którym David Franco przeprowadzał swoje eksperymenty. Każda wartość powyżej 1 (czyli na wykresie powyżej osi odciętych) oznacza prymat Ohio na Polską. Już od początku marca w Ohio można liczyć na wyższe temperatury i różnica ta powiększa się dość szybko aż do czerwca. Porównywane temperatury, choć i tak wyższe, występują dopiero na początku lipca. Nastepnie sierpień, wrzesień i październik są znacznie cieplejszymi miesiącami niż w Polsce a temperatury zrównują się dopiero pod koniec listopada. Oznacza to, że sezon wegatecyjny trwa w Ohio dłużej i charakteryzuje się znacząco wyższymi temperaturami niż w Polsce co nie powinno być dziwne zważywszy na szerokości geograficzne, na których leżą porównywane rejony.

podsumowanie

Najważniejsze różnice, które można wychwycić z przedstawionych wyżej danych, a które są liczone na plus dla Ohio to:

Dwa pierwsze czynniki wpływają pozytywnie na kondycję roślin. Po prostu są one „mocniejsze”. Jeśli ktokolwiek ma co do tego wątpliwości to niech porówna liście trachycarpusa rosnącego w Polsce oraz na północy Włoch lub w innym kraju o klimacie cieplejszym niż Polska. Ogonki liściowe są dłuższe o kilkanaście centymetrów, promienie liści o około 5-10 centymetrów. Konsekwentnie należy oczekiwać, że taka roślina jest w stanie znieść większe mrozy. Podobnie jak człowieka, który jest w lepszej kondycji fizycznej stać na większy wysiłek. Dodatkowo w stanie Ohio rośliny zimą zyskują cenne chwile odpoczynku od mrozów dzięki większej amplitudzie temperatur.

Zatem my, w Polsce, powinniśmy z dużą dozą ostrożności podchodzić do danych o uprawie roślin ciepłolubnych w USA. Są to oczywiście cenne informacje. Należy jednak pamiętać, że średnie minimalne temperatury to nie jest wszystko. Oprócz tego istotna jest ilość ciepła, którą palma otrzymuje latem. Ma to szczególne znaczenie w przypadku defoliacji czy też uszkodzenia stożka wzrostu co osłabia te rośliny. W amerykańskiej strefie 6 lub 7 z wczesnymi, ciepłymi, wiosnami i gorącymi latami palma ma o wiele większe szanse na regenerację. Doświadczył tego również autor niniejszego artykułu. Moja butia eriospatha po zimowych uszkodzeniach w zimie 2008/2009 nie miała szans na odpowiednią regenerację z uwagi na chłodny maj i czerwiec. Zatem znacznie bardziej cenne są dla nas doświadczenia europejskie z powodu podobieństw w klimacie. Twierdzę zatem, że jakkolwiek kuriozalnie to brzmi, powinniśmy mówić o amerykańskich strefach USDA i europejskich strefach USDA. Dlatego też powinniśmy zwracać mniejszą uwagę na rośliny uprawiane w 6 i 7 strefie mrozoodporności w Stanach Zjednoczonych, a znacznie większą na warunki panujące w najdalej wysuniętych na północ stanowiskach palm w Europie. Taka analiza pomoże nam we właściwym określeniu warunków dla uprawy różnych gatunków palm i innych ciepłolubnych roślin. Powinno skutkować pięknymi, zdrowymi i efektownymi okazami w naszych ogrodach czego życzę sobie oraz wszystkim czytelnikom i pasjonatom niecodziennych w naszym klimacie roślin.

dodaj komentarz

Zapraszam do komentowania artykułu


greg717 -- 2011-03-14, 09:28:36

O artykule można dyskutować również na forum:

http://palmy.zamek.net.pl/www/forum/index.php?topic=3.0

Mam nadzieje, że matematyka użyta w artykule nie zniechęci nikogo do zapoznania się jego treścią. Matematyka ta jest zresztą bardzo prosta. Na poziomie szkoły średniej. Zdecydowałem się na takie a nie inne ujęcie tematu, ponieważ po pierwsze nie zauważyłem aby ktoś w ten sposób podszedł do tematu stref USDA. Pod drugie chciałem różnice w klimacie Polski i Ohio pokazać właśnie w ten sposób, bo jak napisała pewna osoba, którą bardzo szanuję, ktoś, kto przedstawia coś bez użycia matematyki daje tylko iluzję zrozumienia.


Znafca -- 2015-12-16, 21:21:25

Wykresów nie widać.Do tego klimat się ociepla a w tym roku był bardzo gorący sierpień a pozostałe 3 letnie miesiące też były ciepłe.Do tego w zależności od miejsca są znaczne różnice w temperaturze minimalnej.Np. temperatura ok -20 stopni w Świnoujściu czy Helu to coś niemal niemożliwego w aktualnym klimacie Polski.A podobno klimat się ociepla.


Podpis:

Twój komentarz:

Wpisałeś znaków:

Do wpisania pozostało:


Wpisz wynik poniższego działania pomniejszony o jeden

+ =