Projekt Phoenix

wstęp

Projekt PHEONIX jest przedsięwzięciem mającym na celu zaprojektowanie, wykonanie i przetestowanie konstrukcji, której wydajność byłaby wystarczająca do przezimowania w gruncie palmy phoenix canariensis. Dlaczego zdecydowałem się na przeprowadzenie testów z tak wrażliwą palmą? W zasadzie zdecydował trochę przypadek. Początkowo bardzo chciałem przeprowadzić próbę z butią eriospatha. Niestety nie udało mi się kupić testowej rośliny o interesującej mnie wysokości (około 70-80 cm). Miałem jednak pod ręką dwa daktylowce kanaryjskie. Obie palmy miałem już od paru lat. Nie były to rośliny wydelikacone. Okres od wiosny do jesieni spędzały w ogrodzie, zimy w nieogrzewanym pomieszczeniu o temperaturze 1°C - 5°C. Mając do wyboru przeprowadzenie testów z daktylowcem lub zmarnowanie okazji do empirycznego sprawdzenia moich koncepcji ochrony zimowej w sezonie 2010/2011, postanowiłem spróbować z palmą z gatunku phoenix. Trzeba przyznać, że to bardzo duże wyzwanie. Mimo, że regularnie śledzę polskie fora palmowe, nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem, aby komukolwiek udało się tę palmę przezimować w gruncie. Od czasu do czasu zaglądałem również na fora niemieckie. Poza jednym przypadkiem wyniki naszych zachodnich sąsiadów również nie były zachęcające. Miałem jednak sporo czasu, aby temat gruntownie przemyśleć analizując przyczyny niepowodzeń innych, czerpiąc inspirację z wielu źródeł oraz korzystając z własnej wiedzy i wyobraźni.

Strona Projektu PHOENIX stanowi integralną cześć serwisu palmywpolsce.pl.

palmy w Polsce

charakterystyka domku

Wykonaną przeze mnie konstrukcję można scharakteryzować krótko w poniższych punktach:

  • wymiary zewnętrzne: długość oraz szerokość 2.1 m, wysokość 1.95 m (przód), 2.15 m (tył);
  • wymiary wewnętrzne: długość oraz szerokość 1.9 m, wysokość 1.93 m (przód), 2.13 m (tył);
  • dolna cześć: styropian 10 cm pokryty od zewnątrz poliwęglanem komorowym 6 mm;
  • górna cześć: styropian 6 cm pokryty od zewnątrz potrójną warstwą folii pęcherzykowej;
  • dach: poliwęglan komorowy 10 mm docieplony potrójną warstwą folii pęcherzykowej;
  • ogrzewanie: podstawowy kabel grzejny 260 W oraz dodatkowy kabel grzejny 370 W;
  • wentylacja: wentylator wlotowy, wylotowy, termowentylator do podgrzewania zasysanego powietrza;
  • sterowanie: ogrzewanie termostatycznie, wentylacja czasowo;
  • dwa czujniki radiowe do monitoringu temperatury wewnętrznej;
  • montaż oraz demontaż odbywa się bez korzystania z narzędzi;
  • domek jest w pełni przenośny, żaden z elementów nie jest mocowany na stałe do podłoża.

testowe rosliny

Testowe rośliny: daktylowiec kanaryjski oraz oleander (po lewej stronie)

gotowy domek

Gotowy domek w zimowej szacie

panel sterowania domkiem

Panel sterowania domkiem

teoria

Moja konstrukcja istniała początkowo tylko jako idea. Przez cały sezon 2010 dopracowywałem w myślach najdrobniejsze szczegóły budowy domku. Postawiłem sobie cztery cele:

  • domek ma działać w miarę możliwości jak najbardziej autonomicznie, na zasadzie: załącz i zapomnij;
  • konstrukcja musi mieć na tyle dobre właściwości termoizolacyjne, aby rachunek za prąd mieścił się granicach przyzwoitości, tj. do około 80-100 zł za miesiąc w sezonie zimowym;
  • montaż oraz demontaż powinien być możliwy bez korzystania z jakichkolwiek narzędzi;
  • domek powinien być w pełni przenośny, żaden z elementów nie może być mocowany na stałe do podłoża.

Analizując błędy innych osób doszedłem do wniosku, że przyczyną niepowodzeń mogła być niedostateczna wymiana powietrza. W domkach najwyraźniej panowała za duża wilgoć, co okazywało się w konsekwencji zabójcze dla zabezpieczanych w ten sposób roślin. Postanowiłem zatem wyposażyć swoją konstrukcję w automatyczny system wentylacji. Na ten pomysł wpadłem po wizycie u swoich znajomych, którzy wybudowali sobie dom w technologii pasywnej. W takim domu całe powietrze może być wymieniane nawet co dwie godziny. Oczywiście z uwagi na astronomiczne koszty nie mogłem sobie pozwolić na instalację z pompą ciepła i rekuperatorem. Wykonany przeze mnie układ wentylacji jest jednak pewnym, dość prymitywnym, naśladownictwem rozwiązania zastosowanego w domach pasywnych. Składa się z rury pobierającej powietrze z zewnątrz, wentylatora zasysającego, rury wylotowej, wentylatora wylotowego, termowentylatora oraz programatora czasowego, który steruje pracą całego układu. W tym miejscu pojawił się pierwszy problem, który należało rozwiązać teoretycznie. Chodziło mianowicie o czas pracy układu. Z jednej strony powinien być wystarczający, aby wymienić większą część powietrza, z drugiej strony powinien być jak najkrótszy z uwagi na koszty użycia termowentylatora zastosowanego do podgrzewania powietrza pobieranego z zewnątrz. Wbrew pozorom nie był to problem zupełnie trywialny. Aby obliczyć czas pracy układu należało scałkować objętość po czasie. Trzeba było przy tym uwzględnić kubaturę domku oraz wydajność zastosowanych wentylatorów. Na szczęście zadanie to można dość łatwo rozwiązać numerycznie, w arkuszu kalkulacyjnym. Nie wnikając w szczegóły obliczeń, 90% powietrza jest wymieniane po około siedmiu minutach. Dalsza wentylacja jest już mało efektywna. Wartość funkcji opisującej problem do wielkości będącej kubaturą dąży asymptotycznie w nieskończoności. Dalsze obliczenia teoretyczne były niezbędne aby obliczyć moc konieczną do podgrzewania pobieranego powietrza. Wynikało z nich, że termowentylator nastawiony na 1000 W (czyli połowę mocy) będzie wystarczający do tego celu i pozwoli na wymianę powietrza przy temperaturze zewnętrznej do -10 stopni. Oprócz samej wentylacji, dodatkowo uwzględniłem podłogę z grubej folii, której zadaniem miało być ograniczanie parowania od gruntu i nie dopuszczanie tym samym do wzrostu wilgotności powietrza.

Kolejnym problemem, z którym przyszło mi się zmierzyć, było oszacowanie mocy kabli grzejnych potrzebnych do zapewnienia odpowiedniej temperatury wewnątrz domku. Musiałbym wziąć pod uwagę właściwości różnych materiałów użytych do zbudowania konstrukcji, swobodną wentylację poprzez wlot i wylot powietrza, oszacować i uwzględnić straty wynikające z nieszczelności. Uznałem, że rozwiązanie teoretyczne tego zagadnienia jest po pierwsze bardzo trudne, po drugie i tak może być obarczone sporym błędem. Dysponując jednak danymi empirycznymi z sezonu zimowego 2009/2010, które uzyskałem testując o wiele prostszą konstrukcję, zadowoliłem się aproksymacją tych właśnie danych. Z obliczeń wynikało, że minimalna moc kabli powinna wynosić około 560 W. Postanowiłem zastosować dwa kable grzejne. Podstawowy o mocy 260 W oraz dodatkowy o mocy 370 W. Pierwszy z kabli miał służyć jako podstawowe źródło ciepła. Drugi przewidziany został jako źródło dodatkowe, włączane doraźnie, w razie potrzeby tj. wystąpienia dużego mrozu. Ponieważ pracą przewodów grzejnych miał sterować termostat, to możliwość niewielkiego przewymiarowania (łączna moc moich kabli to 630 W) nie stanowiłaby żadnego problemu.

Jednym z założeń była możliwość montażu domku bez użycia narzędzi oraz łatwego złożenia i rozłożenia na mniejsze elementy, które można łatwo przechowywać. W tym celu zaprojektowałem konstrukcję składającą się z niżej wymienionych elementów:

  • cztery belki (kantówki drewniane od płotu panelowego) zamocowane na ciężkich bloczkach betonowych, dzięki czemu można je ustawić w dowolnym miejscu na równym podłożu, do tych belek montuje się pozostałe części składowe;
  • trzy ściany styropianowe o wymiarach 2 m x 1 m, jedna ściana o wymiarach 1,5 m x 1 m oraz drzwi o wymiarach 0,5 m x 1 m, ściany zbudowane są z płyt styropianowych 10 cm przykręconych do płyt poliwęglanowych 6 mm i montowane są do belek gwintami M6 oraz nierdzewnymi motylkami;
  • dach zbudowany z drewnianego szkieletu, krytego od góry trzema warstwami folii pęcherzykowej oraz poliwęglanem komorowym 10 mm, dach montowany jest do belek na wsuwki;
  • cztery ściany styropianowe o grubości 6 cm, które ustawiane są na dolnych ścianach;
  • okno z poliwęglanu komorowego 10 mm o wymiarach 2 m x 1 m, mocowane do belek gwintem M6, skierowane na południe;
  • trzy sztuki osłon wykonanych z pojedynczej warstwy agrowłókniny oraz potrójnej warstwy folii pęcherzykowej, agrowłóknina oraz folia zamocowane są do drewnianej listewki montowanej na wsuwki do kantówek dachowych.

empiria

Ponieważ do zagadnienia podszedłem w sposób ściśle naukowy, byłem bardzo ciekawy czy obliczenia teoretyczne okażą się poprawne. Z przeprowadzonych do tej pory obserwacji wynika, iż przy włączonym jedynie podstawowym kablu grzejnym o mocy 260 W mogę uzyskać temperaturę wyższą od temperatury zewnętrznej o około 10 stopni. Wartość jest o około 3 stopnie niższa w przypadku silnego wiatru. W zależności od siły wiatru i stopnia schłodzenia gruntu dodatkowy kabel grzejny o mocy 370 W włączałem przy temperaturze zewnętrznej od -6°C do -10°C. W przypadku przewidywanego, długotrwałego, ochłodzenia do -10°C i mniej dodatkowy kabel grzejny należy bezwzględnie włączyć. Empiria wykazuje, że domek ma dobre właściwości termoizolacyjne. Odnotowałem, że przy nagłym ochłodzeniu, temperatura wewnątrz obniża się na tyle wolno, że jest wystarczająco dużo czasu na włączenie dodatkowego kabla grzejnego. W pierwszym przypadku wartość temperatury zewnętrznej wynosiła -17.2°C, w drugim -9.6°C. Wartość temperatury w domku wynosiła odpowiednio 2.6°C i 4.8°C. Podczas trwającego kilkanście godzin mrozu na poziomie -15°C temperatura w domku była bez problemu termostatowana w granicach 5°C - 6°C (przy pracujących dwóch kablach grzejnych). Jak do tej pory absolutne minimum temperatury zewnętrznej to -18.2°C, największa odnotowana różnica pomiędzy temperaturą zewnętrzną i temperaturą w domku, to około 23°C. Mając na względzie dotychczasową pracę domku wydaje się, iż nawet w przypadku temperatury. zew. -20°C i niższej, kable grzejne będą wystarczające aby utrzymać wewnątrz dodatnią temperaturę. Gdyby jednak ta moc okazała się za mała, to na czas trwania ekstremalnie dużych mrozów można wyłączyć system wentylacji a termowentylatora użyć jako podgrzewacza.

Automatyczny system wentylacji zapewnia dobową wymianę 90% powietrza (wentylatory włączają się na siedem minut o godzinie 13:00). Z dotychczas przeprowadzonych obserwacji wynika, iż w przypadku podgrzewania termowentylatorem zasysanego powietrza, jego wymiana nawet przy temperaturze -8°C nie powoduje obniżenia temperatury wewnątrz domku. Na system wentylacji składają się dwa wentylatory przemysłowe zasilane prądem zmiennym o napięciu 220 V, termowentylator oraz rury kanalizacyjne o średnicy 110 mm (zasysająca - na dole, wylotowa - przekątnej, na górze).

Okno z poliwęglanu komorowego 10 mm o wymiarach 2 m x 1 m zamontowane na południowej ścianie domku sprawia, że w przypadku słonecznej pogody konstrukcja zachowuje się jak szklarnia. Rolę podgrzewacza przejmuje wtedy słońce a termostat wyłącza kable grzejne. W zależności od temperatury zewnętrznej i czasu trwania nasłonecznienia, temperatura wewnątrz podnosi się o wartość od 2°C do nawet 12°C.

Równie istotną sprawą jest energochłonność domku. W celu zmierzenia jej poboru zamontowałem przelotowy licznik energii. Jeśli temperatura jest na tyle wysoka, że termostat nie włącza kabla grzejnego, to opłaty wynoszą około 10-40 groszy dziennie w zależności od tego na ile czasu włączają się wentylatory. W pierwszym tygodniu grudnia, podczas względnie niskich temperatur, opłata za tygodniowe zużycie prądu wyniosła około 22 zł. Pozwala to przypuszczać, że średni, miesięczny koszt eksploatacji domku w sezonie zimowym będzie kształtował się średnio na poziomie kilkudziesięciu złotych (przy termostacie ustawionym na 6°C). Rachunek za cały mroźny grudzień wyniósł 105 zł.

w ślady iPhone

Każdy szanujący się producent stara się ulepszać swój produkt, tak aby dostosować go do wymagań odbiorców. Ja jestem w tej szczególnej sytuacji, że sam jestem producentem a zarazem jedynym użytkownikiem. Daje mi to możliwość pełnej personalizacji produktu oraz wprowadzanie dowolnych usprawnień i modyfikacji. W chwili gdy piszę te słowa, domek ma za sobą chrzest bojowy w postaci mroźnego grudnia anno domini 2010. Chociaż z samej konstrukcji oraz sposobu jej działania jestem bardzo zadowolony, to już mam kilka pomysłów na innowacje, które wprowadzę dopiero w przyszłym roku. Dwie z nich są rzeczami, których już nie zdążyłem zaimplementować w roku bieżącym.

Jednym z takich drobnych ulepszeń będzie montaż na panelu sterowania niewielkiego higrometru, dzięki któremu będę mógł monitorować wartość wilgotności powietrza wewnątrz domku. Wystarczy jedynie wywiercić odpowiedni otwór oraz zamontować urządzenie.

higrometr

Higrometr

Druga rzecz, której nie zdążyłem zamontować przed nadejściem mrozów, to wentylator wewnętrzny na prąd stały o napięciu 12 V. Źródłem prądu dla niego jest zasilacz stabilizowany, mający możliwość płynnej regulacji napięcia wyjściowego. Wykonany przez mnie zasilacz oparty jest na solidnym transformatorze, polskiej produkcji. Układ będzie miał za zadanie wymuszać wewnętrzną cyrkulację powietrza, co przyczyni się do zmniejszenia zbyt dużej, moim zdaniem, różnicy pomiędzy temperaturą powietrza przy gruncie oraz przy dachu. Potencjometr regulujący napięcie zasilacza podawane na wentylator, zostanie oczywiście wyciągnięty na panel sterowania.

zasilacz

Układ wewnętrznej cyrkulacji powietrza

W roku 2011 chcę posadzić do gruntu dużą palmę (około 1.8 m) z pierzastymi liśćmi. Roślina zostanie posadzona do styropianowej donicy (boksu) bez dna, o wymiarach 1 m x 1 m. W celu zapobiegania możliwości wystąpienia zjawiska suszy fizjologicznej na wiosnę, planuję podjąć poniższe kroki:

  • umieścić w donicy (zakopać w ziemi) kabel grzejny, jego rolą będzie podgrzanie gruntu, w którym będzie posadzona palma;
  • wkopać w donicę rurkę, do której będzie można wprowadzić przewodową sondę termometru, służącego do monitorowania temperatury gruntu;
  • być może sterowanie pracą tego kabla grzejnego powierzę termostatowi, jest to rzecz do rozważenia, choć wydaje się, że w przypadku tego akurat kabla sterowanie manualne powinno wystarczyć;

W celu podniesienia parametrów termoizolacyjnych domku, ściany zostaną najprawdopodobniej docieplone wełną mineralną, tj. za warstwą styropianu umieszczę dodatkowo warstwę wełny. Dzięki temu uda się obniżyć rachunki za prąd. Niewątpliwą zaletą będzie również ochrona styropianu przed uszkodzeniami mechanicznymi. Kwestią otwartą jest sposób przymocowania płatów wełny do ściany. Być może zastosuję dłuższe gwinty i je przykręcę. Inny pomysł, to przeprowadzenie linek przez kanaliki w poliwęglanie i przywiązanie płatów do ścian. Drugi ze sposobów wydaje się być sposobem prostszym, mniej pracochłonnym. Można mieć jedynie obawy czy taki sposób mocowania będzie wystarczająco solidny. Dlatego optymalnym sposobem może być połączenie obu metod, tj. „złapanie” płata wełny na dwa gwinty w celu uniemożliwienia jego przemieszczania się względem ściany oraz przywiązanie w celu właściwego przytwierdzenia.

Niewątpliwie największą wadą domku jest jego uzależnienie od prądu. Długotrwała awaria sieci w czasie mrozów, może spowodować nieodwracalne uszkodzenia ważnych tkanek chronionej rośliny (np. stożka wzrostu palmy) oraz w konsekwencji jej śmierć. Aby chociaż częściowo zabezpieczyć się przed taką ewentualnością, przed przyszłoroczną zimą będę miał przygotowaną butlę turystyczną na propan-butan, wraz z dedykowanym promiennikiem zasilanym gazem.

Pomimo tego, że w zaprojektowanie oraz wykonanie domku kosztowało mnie mnóstwo pracy, uważam się za człowieka leniwego. Dlatego domek został zaprojektowany jako pracujący w sposób możliwie bezobsługowy. Nie zaprzątam sobie głowy wentylacją czy utrzymaniem temperatury na odpowiednim poziomie. Obsługa domku sprowadza się jedyne do monitorowania temperatury panującej wewnątrz, co dzięki umieszczeniu w nim dwóch czujników radiowych mogę robić z domu. W praktyce jest jednak coś, co muszę robić ręcznie. Przed spodziewanymi silnymi mrozami muszę włączyć drugi kabel grzejny. Można by to ominąć, podłączając go do drugiego (niezależnego) termostatu. Pracą podstawowego kabla grzejnego sterowałaby pierwszy termostat, ustawiony na utrzymywanie temperatury na poziomie 5 lub 6°C Drugi z termostatów, sterujący pracą drugiego kabla grzejnego byłby ustawiony na utrzymywanie temperatury odpowiednio na poziomie 3 lub 4°C Idea tego rozwiązania jest niezwykle prosta. Jeśli moc podstawowego kabla byłaby niewystarczająca i temperatura w osłonie spadłaby poniżej ustawionej na pierwszym termostacie, to drugi termostat załączyłby dodatkowy kabel grzejny. Jest to jednak opcja dla wyjątkowych leni. Włączenie czy wyłączenie dodatkowego kabla raz na jakiś czas nie jest wielką fatygą i raczej wątpię abym opisywane rozwiązanie wprowadził. Jest to jednak niewątpliwie rozwiązanie skuteczne. Jego wdrożenie pozwoliłoby na bardziej autonomiczną pracę domku.

cofnąć czas

A gdyby można było cofnąć czas? Co uważam dzisiaj za rozwiązanie średnio udane i patrząc na konstrukcję z dzisiejszej perspektywy mogłem zrobić inaczej, lepiej?

Za największe niedociągnięcie uważam sposób zaprojektowania panelu sterowania. Gniazdka zupełnie niepotrzebnie zostały wyciągnięte na panel. Wyjścia termostatu oraz programatora czasowego mogły być wyprowadzone na gniazdkach kablowych, wewnątrz domku. Dzięki temu zyskałbym sporo miejsca na panelu sterowania, który mógłby być znacznie mniejszy. Na stronie zewnętrznej wystarczyło zamontować małe włączniki poszczególnych urządzeń elektrycznych oraz termostat, programator czasowy i kontrolki.

Do ocieplenia ścian bocznych użyłem styropianu 10 cm. Jest to materiał, który ma bardzo dobre właściwości termoizolacyjne. Jego wadą jest natomiast podatność na uszkodzenia mechaniczne. Wymiary ścian bocznych to 2 m x 1 m. Przy takich rozmiarach trzeba podczas montażu zachować ostrożność aby manewrując ścianami nie zrobić w styropianie dziury lub też nie uszkodzić go w inny sposób. Użycie wełny mineralnej, która ma równie dobre właściwości termoizolacyjne, pozwoliłoby wyeliminować powyższą wadę.

Przednia ściana domku jest nieco wyższa niż tylna. Daszek domku jest przez to lekko skośny, co jest oczywiście celowe. Dzięki temu śnieg, który spadł na daszek może łatwiej zsunąć się z niego podczas okresowych roztopów. Ponieważ jednak rura zasysająca powietrze znajduje się dolnej części przedniej strony domku, muszę okresowo odśnieżać niewielki fragment terenu aby nie doprowadzić do zasypania rury. Gdyby wyższa była przednia ścianka, to śnieg zsuwał by się na drugą stronę. Tym samym uwolniłoby mnie to od odgarniania zsuwającego się śniegu.

Ostatnią wadą jest według mnie, zachowanie się domku w czasie silnego wiatru. Pomimo ściągnięcia zasłon gumową linką, mocne podmuchy powodują ich podwiewanie, a co za tym idzie - straty ciepła. Można było temu zapobiec wykonując zasłony sięgające do ziemi. Wystarczyło na listwach zamocować dodatkowo kawałek grubej folii o szerokości 2 m. Obecnie planuję wykonanie specjalnego pasa z siatki plastikowej o szerokości 1 m. Będzie on opinał najbardziej wrażliwe na podmuchy miejsca. Będzie go można łatwo zapinać i odpinać. Jego zastosowanie powinno znacznie zwiększyć odporność domku na wiatr.

bujając w obłokach

Projektując i wykonując tego typu konstrukcję nie sposób choć przez chwilę nie pobujać w obłokach. Można mianowicie wyobrazić sobie sytuację, że finanse nie stanowią ograniczenia. Można wymyślić sobie domek idealny. Jak wyobrażałbym sobie coś takiego?

Jeśli chodzi o materiały, to domek mógłby mieć postać szklarni z podwójnymi ścianami, wykonanymi z płyt z poliwęglanu komorowego. Płyty byłyby przykręcane do szkieletu wykonanego z metalu nie ulegającego korozji. Dzięki temu elementy konstrukcji zajmowałyby mało miejsca po rozłożeniu, co ułatwiłoby ich przechowywanie.

Największe pole do popisu daje sposób nadzorowania pracy wentylacji, ogrzewania oraz wewnętrznej cyrkulacji powietrza. Można sobie wyobrazić urządzenie, które według zaawansowanego algorytmu steruje pracą wszystkich układów w domku. Obecnie skonstruowany „mózg” wentylatory włącza i wyłącza według nastawień programatora czasowego. Jest to marginalny problem zimą. Natomiast wiosną, kiedy słońce zaczyna mocniej przygrzewać, układ wentylacji wykorzystywany jest nie tylko do trwającej siedem minut wymiany powietrza ale również do kilkugodzinnej pracy ciągłej, tak aby nie dopuścić do nadmiernego wzrostu temperatury wewnątrz domku. Aktualnie niezbędne jest, w oparciu o dane temperaturowe z prognozy pogody, odpowiednie zaprogramowanie sterownika czasowego. To zadanie można zautomatyzować według przykładowej reguły: jeśli wartość temperatury wewnątrz domku jest większa niż 15 stopni i jeśli wartość temperatury wewnątrz domku jest wyższa niż wartość temperatury zewnętrznej wtedy włącz wentylator zasysający i wylotowy, ustaw obroty wentylatora wewnętrznej cyrkulacji powietrza na maksimum i włącz go. Zapisane w jakimś quasijęzyku programowania mogłoby to wyglądać następująco:

if (Twew. > 15°C AND Twew. > Tzew.) {

włącz wentylator zasysający;
włącz wentylator wylotowy;
Uwentylatora wew. cyrkulacji = 12 V;
włącz wentylator wewnętrznej cyrkulacji powietrza;

}

Układ sterujący mógłby również na przykład, w zależności od wartości temperatury zewnętrznej, sam decydować o użyciu (lub nie) termowentylatora w czasie codziennej, siedmiominutowej, wentylacji. Oczywiście napięcie podawane na termowentylator mogłoby być regulowane w taki sposób aby uzyskiwał on moc potrzebną do podgrzania powierza o wymaganą wartość.

Urządzenie można by wyposażyć w modem GSM. Dzięki temu możliwe byłoby stworzenie systemu raportowania o pracy układu przez SMS. Również za pomocą formatowanych w określony sposób SMS-ów można by było modyfikować parametry, sterujące pracą urządzenia. Gdyby wyposażyć układ w zasilanie awaryjne, to wspomniane już raportowanie mogłoby objąć również przypadek braku napięcia w sieci. Nic nie stałoby na przeszkodzie aby parametry pracy można było monitorować oraz modyfikować przez internet, w tym za pomocą aplikacji mobilnych w rodzaju Opera Mini czy Opera Mobile.

Pomysłów można mieć wiele. Przypuszczam, że zaprojektowanie oraz oprogramowanie takiego swoistego „komputera” byłoby związane z kosztami rzędu kilku tysięcy złotych. Dla bardzo bogatego hobbysty to chyba wydatek do przyjęcia. Natomiast moja konstrukcja, choć znacznie prostsza, też sprawuje się bardzo dobrze. Wymaga jedynie od czasu do czasu drobnych interwencji. Pobujać w obłokach zawsze jednak można…

galeria

Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć. Prezentowane zdjęcia pokazują kolejne etapy budowy konstrukcji, sposób montażu elementów oraz domek w działaniu.

dodaj komentarz

Drogi czytelniku, serdecznie zapraszam Cię do wyrażenia swojej opinii na temat projektu. Zachęcam Cię również do zadawania pytań. Na wszystkie na pewno odpowiem.


Biedny Miś -- 2011-01-10, 14:51:15

Jestem pełen podziwu dla wykonanych prac. Wydaje mi się,że z takim zabezpieczeniem bardzo wiele palm może przetrwać najbardziej sroga zimę.


Marcin D -- 2011-01-10, 14:52:29

Jestem pełen podziwu. Czekamy na dalsze wieści. Galeria bardzo fajna. Zobaczymy jak na wiosnę będzie. Życzę wytrwałości w prowadzeniu badań.


greg717 -- 2011-01-10, 16:22:48

Dziękuję za pochlebne komentarze. :-) Tak gwoli informacji, to wczoraj zaglądałem do środka. Zarówno daktylowiec jak i oleander mają się dobrze. Nie zauważyłem nic niepokojącego.

Jeśli zaś chodzi o badania, to muszę zainwestować w lepszą stację pogody. Taką, która ma możliwość współpracy z kilkoma czujkami bezprzewodowymi oraz możliwość zapisu danych i przetransferowania do komputera. Dzięki temu mógłbym zrobić wykres dobowych zmian temperatury. Na pewno ciekawe byłoby zestawienie na jednym wykresie danych dla temperatury zewnętrznej oraz wewnętrznej.


Marcin D. -- 2011-01-12, 09:34:21

Ja i Biedny Miś mamy Davis Vantage Pro2 6163. Wydatek jest ,ale sprzęt ekstra. Jest czujnik UV , promieniowania słonecznego, liczy ewapotranspiracje. Podaje także temperature odczuwalną (THSW). Jest to wskaźnik , który bierze pod uwage nie tylko prędkość wiatru i temperaturę ,ale także wilgotnosć powietrza oraz promieniowanie słoneczne. Osłona z czujnikiem temp i wilgotnosci jest wentylowana wiatraczkiem (tzw FARS), przez co stacja stojac w pełnym słońcu nie zawyża wskazań.

http://www.davisnet.com/weather/products/weather_product.asp?pnum=06163


greg717 -- 2011-01-13, 09:42:45

Ta stacja na pewno jest bardzo dobra. Jednak cena powyżej 3500 zł sprawia, że na pewno jej sobie (niestety) nie sprawię. Do moich celów potrzebuję trzy czujki zewnętrzne. Nie wiadomo czy można dokupić je osobno. Nawet jeśli tak, to z całą pewnością nie będą tanie. Myślę, że przy takiej cenie stacji, pojedyncza czujka może kosztować kilkaset złotych.

Ja myślałem o czymś takim:

http://allegro.pl/show_item.php?item=1381923828

Koszt dodatkowej czujki to 93 zł. W pamięci można przechowywać do 300 zapisów. Co myślisz o tej stacji?


Marcin D -- 2011-01-15, 17:43:28

http://stacjepogody.waw.pl/index.php

Zapraszam na forum. Może znajdziesz coś dla siebie. Ja nie specjalizuje się w tych modelach, ale inni na forum może Ci doradzą.

Kiedyś chciałem kupić TFA NEXUS. Bardzo mi się podobało w tej stacji ,że można dodawać za małe pieniądze dodatkowe czujniki. Fajnym "bajerem" jest automatyczne włączanie się podświetlenia ekranu (wbudowany czujnik zmierzchu). Zanim kupiłem Davisa miałem i mam nadal WS 3600. Stacja jest dobrej jakości. Temperatura idealnie pokrywa się z Davisem (oczywiście tylko wtedy gdy nie padają promienie słoneczne na czujnik WS). Gorzej jest z wilgotnością. Dziś na Davisie 99% a ws 91%. Poniżej 85% wskazania w miarę porównywalne.

Nie ma sensu chyba żebyś wydawał na stacje więcej jak 800zł. U Ciebie główną pasją są palmy a u mnie meteorologia. Palmy przy okazji:) Ty potrzebujesz czegoś co Ci pomoże w projekcie. Elektroniczne stacje pogody, nawet te tanie są stosunkowo dokładne jeżeli chodzi o temp. Problem leży natomiast w obudowie czujników temp., które są mało przewiewne w niektórych modelach i bardzo wolno reagują na zmiany temperatury. Mam jedną taką stacje i gdy temp szybko spada, pojawiają się spore różnice( czujnik wolno odpowiada na zmiany)

Najlepiej w Twoim przypadku zwrócić uwagę na czujniki. Fajnie by było żeby były jak najszybsze. Gdzieś widziałem takie czujki co sensor wisiał poza obudową nadajnika przez co obudowa nie wprowadzała zniekształceń. Ws 3600 odpowiada umiarkowanie szybko, nie jest źle. Także ten typ czujników jak w ws 3600 jest nie najgorszy. Wystrzegaj się takich kwadratowych czujników z wyświetlaczem (chyba ,że sensor jest na kabelku poza obudową)

Ja mam National Geographic N265 ( nie pamiętam czy nazwa dobra, taki ze skalą humidex) on bardzo wolno odpowiada i w dodatku zasięg tragiczny.

Aha uważaj bo możesz mieć nowe hobby. Biedny Miś tak się wciągnął w stacje pogody ze musiał Davisa z USA sprowadzać :) hahaha

A Zaczynał tez od taniej WS. :)


Biedny Miś -- 2011-01-16, 16:50:18

Greg

To naprawdę uzależnia musisz uważać na stacje pogody :)

Pewnie kiedyś i tak skonczysz na davisie.

Trzymam kciuki za phoenixa.

Pozdrawiam


greg717 -- 2011-01-17, 09:32:59

Dziękuję Wam za sugestie dot. stacji. Jak tylko będę miał trochę luźnej gotówki, to będę musiał zgłębić bardziej temat.

Raczej jednak zadowolę się jakąś tanią stacją. Oczami wyobraźni widzę wiele rzeczy, które mógłbym kupić zamiast drogiego Davisa. :-)

Pomiary temperatury traktuję czysto utylitarnie. Są mi potrzebne tylko do tego, aby móc powiedzieć cokolwiek konkretnego o właściwościach termoizolacyjnych domku.

Tak przy okazji. W dziale "palmy" uruchomiłem wreszcie galerię "palmy w obiektywie". Zajęło mi to sporo czasu, bo samo przejrzenie kilkunastu tysięcy zdjęć "trochę" trwało. Potem trzeba było je nieco poprawić i przygotować na potrzeby galerii. Mam nadzieję, że obejrzenie "palm w obiektywie" będzie miłą odskocznią dla aury panującej za oknami.

Dzisiaj wieczorem lub jutro wieczorem trzy nowe galerie pojawią się dziale "historia", bo to co jest teraz, to bardziej zajawka. Zdjęcia mam już przygotowane. Kwestia zrobienia pliku wsadowego dla skryptu pokazującego zdjęcia (z uwagi na transfer zdjęcia hostuję na Google Picasa). Jak już uporam się z galeriami, to zabiorę się znowu za dodawanie treści. Jak widać strona się rozwija. :-)


Biedny Miś -- 2011-01-20, 11:28:01

Obejrzałem już twoja galerie z palmami. Rewelacja. Piękne palmy i bardzo dobrze zrobione zdjęcia. Rzeczywiście to dobra odskocznia w stosunku do tego co jest za oknami. Szkoda,że zima jest u nas taka długa, ale jeśli opracujemy dobre metody utrzymywania palm przy życiu w dobrym stanie w naszym klimacie to warto będzie czekać do wiosny.


greg717 -- 2011-01-21, 08:32:29

Co do galerii. Jedyne czego mi tam brakuje, to zdjęcia z jakichś rejonów tropikalnych. Niestety jak dotąd nie byłem w miejscach gdzie rosną palmy kokosowe.

Jeśli chodzi o metody, to myślę, że już w zasadzie wszystko wiadomo. Trachycarpus nie wymaga aż takich starań jak mój domek. W zupełności wystarczy takie zabezpieczenie jak u Ciebie. Teraz tylko kwestia czy decydujemy się na większą automatyzację i co za tym idzie większy koszt, czy zabezpieczenia "obsługujemy" sami.

Widziałem na oleandrze Twoją palmę. Świetnie wygląda. Oby tak dalej. Mam tylko dwa pytania.

1. Kabel o jakiej mocy został w niej zastosowany?

2. Co z tym trachycarpusem, który "cudownie zmartwychwstał", czy został zabezpieczony, czy poszedł "na straty"? Uważam, że próba przezimowana tak osłabionej palmy to bardzo ciekawy i pouczający eksperyment.


Biedny Miś -- 2011-01-21, 09:48:36

Zostały zastosowane dwa różne kable bo takie miałem. Pierwszy o mocy 10W/m, a drugi 15W/m co daje pierwszemu moc 100W a drugiemu 250. Pierwszy ma bowiem długość 10m, a drugi 15m. Ale uważam,że 10W/m spokojnie wystarczy.

Odnośnie palmy zmartwychwstałej to jak do tej pory wygląda dobrze, tez jest dogrzewana w taki sam sposób, ale małym kabelkiem. Jak znajdę dziś chwilkę to wystawie zdjęcie na Oleandrze


Marcin D. -- 2011-02-22, 17:09:16

jak tam palmy? Napisz jak jakieś nowości będą na stronie.


greg717 -- 2011-02-22, 22:52:44

Phoenix i oleander niezmiennie mają się dobrze choć licznik znów zaczął intensywniej zliczać impulsy. Średnia za grudzień i styczeń to 88 zł. Jak przed chwilą sprawdzałem obecnie jest już 236 zł. Czyli za luty też wyjdzie coś koło 80 zł.

Minimum ubiegłej nocy to -13,6 C. Obecnie jest -10,6 C. Przy palmie jest teraz 6 C a przy suficie 4,4 C. A jeszcze tydzień temu jak było słoneczko musiałem wentylować w godzinach od około 11 do 15. Bez tego temperatura w domku dochodziła do 24 C przy palmie i 33 C przy suficie.

Kolejny artykuł na stronę właśnie się pisze. Myślę, że do końca tygodnia na pewno będzie gotowy (chyba, że zdarzy się coś nieprzewidzianego, co zajmie mi czas). Będzie we wstępie działu zimowanie a będzie dotyczył tego co ja myślę o mapkach ze strefami USDA dla Polski. Potem napiszę coś o trachycarpusach. Kolejnym krokiem będzie uruchomienie forum.


greg717 -- 2011-03-21, 14:23:44

Projekt PHOENIX na forum:

http://palmy.zamek.net.pl/www/forum/index.php?topic=4.0


MarioForza -- 2011-10-27, 23:25:59

dopiero będe walczył ze swoją pierwszą palmą:) jednak jak przeczytałem Twój opis to niemal całkowicie pokrywa się to z moimi pomysłami. Jeżeli mogę coś Ci podpowiedzieć..

1. jest taki włącznik (sterownik zasilania pomp co)ma czujnik temperatury.. ustawiasz a on włącza i wyłącza zasilanie na Twoje wiatraczki zamiast czasówki (allegro koszt 60-80zł)

2. wnętrze można wyłożyć odblaśnikiem (np folia odbijająca ciepło od ogrzewania podłogowego)spotęguje ilość światła w domku

3 rurę wlotową zakop poniżej temp zamarzania gruntu (teoretycznie) powinno się uzyskać izolując rurę płytko pod ziemią a rozizolowujęc głębiej zakopany kawałek efekt "ogrzania geotermalnego' tzn na dworze będzie -10 a tobie zassie na dzieńdobry te 5-10* cieplejsze powietrze. to powinno zmniejszyć koszty.


MarioForza -- 2011-10-28, 09:37:11

Wszedłem właśnie na jakieś forum i widzę że moje pomysły są delikatnie mówiąc spóźnione;) Bo i na to już wpadłeś, łebski z Ciebie gość. Jestem pewien że za 2-3lata będziesz w stanie utrzymywać Palmy groszowymi kosztami a niemcom i francuzom jeszcze "gól zalata;)" Gratuluję Bardzo dobre projekty.. Które ponadto sprawdzają się w praktyce! Świetna robota. Pozdro Mariusz


greg -- 2011-11-15, 12:39:44

@MarioForza

Dziękuję za uznanie i zapraszam na forum. :)

forum.palmy.net.pl


dawid -- 2012-02-11, 23:16:45

Witak mam pytanie jak dlugo rosnie phoenix na wys ok 1,5m bo mój ma 10cm w doniczce dopiero ?


greg -- 2012-03-06, 08:31:40

Jeśli będzie dobrze przechowywany przez zimę i nie będzie powyciągany to myślę, że co najmniej 20 lat. Mogę się mylić, bo nigdy moje wysiewane daktylowce są jeszcze małe, a z innymi zawsze zaczynałem od około 60 cm sadzonki. Swoją uwagę opieram na obserwacji tempa wzrostu swoich roślin.

Trzeba pamiętać, że palma daktylowa trzymana tylko w domu nigdy nie będzie ładna. Późną wiosnę, lato i wczesną jesień powinna spędzać na dworze, a zimę w około +5 C. Nie dotyczy to bardzo młodych roślin, które chłodniejszy okres powinny spędzać w kilkunastu stopniach.


Jarek -- 2012-06-01, 18:18:53

Hej! Jestem w szoku ;) kocham palmy tak samo , jak ty ale powaliłeś mnie na kolana ze swoim eksperymentem uwielbiam ludzi z pasją , którzy dążą do swego najśmielszego celu ;) pozdrawiam


greg -- 2012-06-05, 08:01:34

@Jarek

Zapraszam na forum. :)

forum.palmy.net.pl


Tales -- 2012-08-08, 15:49:34

Jestem pełen uznania.Podziwiam pasję,profesjonalne podejście i wykonaną pracę.Też mam zasadę,że jak coś robić to z głową,perfekcyjnie i osiągnąć cel.Dołączam się do forum,bo też jestem pozytywnie zakręcony i kupiłem w tym roku 6 sadzonek palmy \"mrozoodpornej\". Twoja strona pozwoliła mi przystopować i ocenić realia.Dzięki temu mam szansę na ich utrzymanie i wzrost.Z palmowym pozdrowieniem. Mój adres: tales1@poczta.fm


1 -- 2015-02-08, 21:40:41

-1'


1 -- 2015-05-24, 14:52:55

1


Podpis:

Twój komentarz:

Wpisałeś znaków:

Do wpisania pozostało:


Wpisz wynik poniższego działania pomniejszony o jeden

+ =