Hyde Park - Linki - Klimat - Handel > Teleport

Świat na rozdrożu - książka i strona internetowa

(1/3) > >>

andres:
Chciałbym polecić Wam stronę internetową Ziemia na rozdrożu, na którą często zaglądam:

a szczególnie wydaną przez redaktora strony książkę Świat na rozdrożu:
http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2216/ksiazka-swiat-na-rozdrozu

Książkę właśnie czytam. Przeraża i fascynuje. Thriller, w którym wszyscy bierzemy udział (skończyć może się horrorem).
Opis eksploatacji zasobów Ziemi (i dlaczego ich zabraknie).
Opis świata jadącego na ropie (który wkrótce może się skończyć, a nowej energii nie mamy).
Opis świata finansów i gospodarki (i dlaczego rządy potrzebują wzrostu PKB).
Opis klimatu Ziemi, czułości klimatu, możliwych scenariuszy (i dlaczego nie będzie nowej epoki lodowcowej).

Koszt to ok. 48 pln z wysyłką i książka warta jest każdej złotówki.
Czy zawarte w niej tezy kogoś przekonają? To już każdy sam oceni.
Bardzo ciekawa książka popularnonaukowa.

Zamawiać można tutaj:
http://www.facebook.com/ziemianarozdrozu/app_190322544333196

greg:
Ja oceniam ten portal jako wysoce niewiarygodny. Skoro książka powstała:


--- Cytuj ---Wszystko to aż prosiło się o zebranie w jednym miejscu. Tak powstał Świat na rozdrożu – książka będąca owocem kilku lat pisania i tłumaczenia artykułów publikowanych na portalu
--- Koniec cytatu ---

to dla mnie jest mniej warta niż papier, na którym ją wydrukowano.

Zasoby Ziemi na pewno kiedyś się skończą, ale zacznie się wtedy, jak przypuszczam, eksploracja najbliższych ciał niebieskich. Tak samo jak europejczycy zaczęli kiedyś eksplorować inne kontynenty.
Świat jedzie na paliwach kopalnych, ale zapasów uranu na razie wystarczy chyba na kilkaset lat o ile dobrze pamiętam. Do tego czasu fuzja na pewno zostanie opanowana. Ostrożnie zakładam, że komercyjne wykorzystanie fuzji nastąpi do 100 lat.
Wzrostu PKB potrzebują przede wszystkim ludzie. Tam gdzie PKB wzrasta szybciej żyje się po prostu lepiej. Rząd jest potrzebny tylko do tego by stworzył w danym kraju przepisy skłaniające ludzi do przedsiębiorczości. Nieprzypadkowo PKB pc jest skorelowany z IEF (Wskaźnik Wolności Gospodarczej).
Co do opisu klimatu to „fachowcy” z tego portalu dali kiedyś symulator klimatu. Wspominałem już o tym na forum.

andres:
Moim zdaniem akurat Ciebie powinna najbardziej zainteresować, gdyż lubisz dane i wyliczenia.
Jeżeli Cię nie przekona to na pewno dostarczy potencjalnych argumentów, z którymi możesz się sprzeczać.

Nie byłbyś pewien swoich tez po przeczytaniu tej książki.
Gdyby całą potrzebną energię czerpać z uranu starczy go ludzkości na kilkanaście lat.

Ja tylko zachęcam, nie namawiam.
Jesteśmy wystarczająco dojrzali (odporni na indoktrynację), by nie przyjmować tej książki bezkrytycznie.
Nie o to chodzi, by przeczytać i uwierzyć. Ważne jest by, być świadomym.

Akurat grono osób interesujących się przyrodą i zmianami klimatu uważam za właściwych adresatów takiej książki.
Wydrukowana na papierze makulaturowym, więc całą tę wiedzę chyba cenisz bardzo nisko :P :P :P :P

Ogólnodostępnych paliw kopalnych może zacząć brakować jeszcze za naszego życia.
Za 40 lat na pewno nie będzie to tak miły świat, jak ten, który znamy obecnie.

greg:
Jest przypis do tej informacji, że uranu starczyłoby na kilkanaście lat? Skąd autorzy czerpią tę wiedzę? Ja gdzie nie kopnę to znajduję co innego. Oczywiście piszą tu o obecnej mocy, ale trzeba zwrócić uwagę, że technologia ulega doskonaleniu. Poza tym w zanadrzu są jeszcze ogniwa słoneczne. W Austrii i we Włoszech już teraz widać całe fermy paneli wytwarzających prąd. Widok, którego jeszcze parę lat temu nie było.

Opis tej książki jako żywo przypomina mi wróżenie przyszłości sprzed bardzo wielu lat jakoby z uwagi na wzrost zamożności społeczeństwa i rozwój komunikacji (dorożki) Londyn miał utonąć w końskich odchodach. Zapewne było to poparte obliczeniami, a może i wykresem.

Ja jestem dobrej myśli. Żadnej katastrofy nie będzie.

andres:
Trudno. Może ktoś inny będzie chciał bardziej krytycznie spojrzeć na to, co może się wydarzyć.

Tak to w Polsce jest, że znamy i lubimy to co znamy i lubimy.
Po co zadawać sobie trudne pytania, skoro znamy odpowiedź?

Osobiście wolałbym, Greg, abyś przeczytał tę książkę, bo nawet nie zgadzając się z jej tezami raczej nie uznasz tego czasu za stracony.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej